Ginekolodzy, czy jak ich nazywano "damscy rzeźnicy", prześcigali się, kto
szybciej wytnie macicę, odbierze poród kleszczami czy usunie torbiel. Bywało, że
pokazowe operacje i sprawne posługiwanie się skalpelem bardziej służyły sławie
medyków niż zdrowiu pacjentek, które zbyt często kończyły na cmentarzu. Gdy
pojawiali się lekarze chcący ulżyć pacjentkom, stawali się tematem kpin, tracili
prawo wykonywania zawodu, trafiali przed sąd. Innych chciano wieszać.
Konserwatyści wołali, że kobieta ma rodzić w bólu. I że badanie lekarskie
powinno być przyzwoite, a lekarz ma nosić specjalną przepaskę na oczach.
Prekursorom nowoczesnej diagnostyki nie było łatwo.
Jürgen Thorwald po raz pierwszy występuje przeciwko lekarzom. Nie szczędzi
gorzkich słów tym, którzy nad zdrowie pacjentek przekładali nauki Kościoła,
nierzadko stojące w sprzeczności nie tylko z medycyną, ale i zdrowym rozsądkiem,
ale pisze głównie o tych, którzy jako pierwsi uśmierzali ból porodowy, leczyli
przetoki i nowotwory, o tych, którzy zmniejszali śmiertelność rodzących,
wymyślili cesarskie cięcie i badanie cytologiczne, o tych, dzięki którym zwykłe
badanie nie kończyło się powikłaniami i stanem zapalnym, oraz o tych, którym
zawdzięczamy dziś całą gamę środków antykoncepcyjnych.
Thorwald przedstawia fascynującą opowieść o historii medycyny. Opisuje rozwój
metod i narzędzi chirurgicznych niezbędnych do leczenia najbardziej intymnej
części ciała kobiety. Niejednokrotnie przełamuje wstydliwe tabu i odkrywa pilnie
strzeżone tajemnice.